9240 oficjalnych i znanych z nazwiska ofiar, nieoficjalnie ponad 100 tysięcy osób zamordowanych przez Jego reżim. W wielu egzekucjach brał udział osobiście a wraz z nim mordował Raul i Che Guevara. Fidel Castro 1 stycznia 1959 roku rozpoczął krwawe rządy na Kubie. W tym roku obchodzimy smutną, 50 rocznicę Jego tyranii. Czy jest szansa, że po półwieczu ucisku i terroru naród kubański odzyska upragnioną wolność? Czy sami Kubańczycy są na nią przygotowani? Czy światowi przywódcy wyciągnęli wnioski z lekcji udzielonej przez El Comandante?

 

Mit Raula reformatora

 

Gdy 24 lutego 2008 roku Fidel Castro oddawał władzę w ręce młodszego brata, światowi przywódcy wyrazili swój zachwyt. Pojawiły się głosy specjalistów i słowa uznania światowych przywódców, że oto na Kubie idzie nowe. Gdy Raul Castro zapowiadał reformy, gdy dawał obywatelom ochłapy poczucia godności i wolności w postaci komputerów i telefonów na które nie może pozwolić sobie większość mieszkańców wyspy, świat zdawał się wierzyć w propagandową ułudę. Szybko przyszło otrzeźwienie. Klęski żywiołowe które nawiedziły Kubę wraz z sierpniowymi tropikalnymi sztormami i huraganami, obnażyły słabość ekonomiczną wyspy. Straty wówczas spowodowane sięgają 5 miliardów dolarów a w sklepach brakuje żywności. Grudniowe aresztowania setek Kubańczyków, starających się uczcić 60. rocznicę uchwalenia powszechnej deklaracji praw człowieka, a także rozwiązywanie problemów ekonomicznych metodami policyjnymi, pokazały, że nadal mamy do czynienia z bezlitosnym reżimem.

 

Propagandowe zwycięstwo

 

Jest jednak sfera, z którą Raul radzi sobie doskonale. Propaganda. Nie wielka w tym zapewne zasługa Jego samego, raczej mit wciąż żyjącego starszego brata, ale dla Ameryki Łacińskiej czy Rosji, Castro jest nadal marką na miarę Che Guevary w Europie. Także europejskie media z rozrzewnieniem przyglądają się próbie odbudowy mitu silnej Kuby militarnie i gospodarczo wspartej przez Rosję i Wenezuelę, jako realnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych na kontynencie Amerykańskim. Wiele miejsca w agencyjnych doniesieniach poświęcono wizycie prezydenta Miedwiediewa w Ameryce Łacińskiej a szczególnie na Kubie, pokazywano wspólne manewry morskie Rosji i Wenezueli w basenie Morza Karaibskiego, przywołując wydarzenia sprzed pięćdziesięciu lat i tzw kryzys kubański. Propagandowo zapewne odniesiono skutek. Chavez z błogosławieństwem braci Castro, jako ich sukcesor pogroził Stanom Zjednoczonym, w Europie zarysował się obraz odbudowywanej Rosyjskiej strefy wpływów w Ameryce Łacińskiej, w której rolę Castro zdaje się przejmować Hugo Chavez. W tej optyce bracia Castro jawią się jako duchy z przeszłości oddające władzę w ręce młodszego kolegi z Wenezueli w zamian za pomoc gospodarczą i zapewnienie ciągłości władzy na wyspie. Dla mieszkańców wyspy, tworzony jest obraz Castro, liczących się nadal w światowej polityce. Ale czy to prawdziwy obraz?

 

Chińska alternatywa

 

W tym samym czasie gdy europejskie media pokazywały nam turne Miedwiediewa po Ameryce Łacińskiej, propagandowo wskazując Rosję i Wenezuelę jako alternatywę dla dominacji USA w tej części świata, z wizytą na tym kontynencie przebywał Chiński prezydent Hu Jintao. Wizyta ta była praktycznie niezauważona przez media w naszej części świata, mimo, że dla przywódców państw Ameryki Łacińskiej miała kolosalne znaczenie. Podpisane zostały w tym czasie strategiczne umowy gospodarcze, ale przede wszystkim zacieśniona została współpraca polityczna. Czym to może skutkować np. dla Tajwanu jest zapewne tematem na kolejny artykuł, lecz gospodarczo, Chiny opanowały praktycznie całą Amerykę Południową. Tylko w pierwszych trzech kwartałach tego roku chiński eksport wzrósł tam o połowę i jego wartość wynosi 111,5 mld dolarów. Podczas swej wizyty na Kubie, Hu Jintao spotkał się z braćmi Castro. Wiadomo, że sam Fidel był zainteresowany spotkaniem i poświęcił czas prezydentowi Chin. Czyżby ten kierunek był alternatywą dla kubańskiej gospodarki i polityki? W dobie kryzysu, gdy w samej Hawanie sklepy są w 80% puste, byłoby to dla mieszkańców wyspy konkretniejsze rozwiązanie od kolejnych propagandowych zagrań u boku Rosji i Chaveza.