O socjalizmie XXI wieku usłyszeliśmy po raz pierwszy w przedwyborczych przemówieniach Hugo Chaveza. Hasło przyjęło się w Wenezueli. Potem spotkało się z aplauzem na Kubie. Prezydenci obu krajów ściskali sobie dłonie. Okazało się, że nowy koncept zrobił prawdziwą furorę wśród polityków Ameryki Południowej.

Socjalizm XXI wieku zaistniał również w Ekwadorze. Prezydent , Rafael Correa, z ramienia lewicy postanowił kroczyć wenezuelską drogą mającą prowadzić do równości społeczeństwa, walki z biedą i dyskryminacją.

Evo Morales przywódca Boliwii, również dołączył do pięknej idei, która ma zjednoczyć przywódców Ameryki Południowej, prowadzić do rozwoju kontynentu i stać się siłą w walce z jankeskimi wyzyskiwaczami.

I to nie koniec. Socjalizm XXI wieku stał się również chlebem codziennym w polityce Argentyny, gdzie prezydent Néstor Kirchner stanął murem przy kolegach komunistach.

Podobnie sytuacja przedstawia się w Brazylii. Luiz Inácio Lula da Silva podpisał się pod wszystkimi sloganami powtarzanymi przez Chaveza i również zaczął realizować ten nowy, lepszy socjalizm w swoim kraju.

Wtedy mieszkańcy tych krajów Ameryki Południowej, których przywódcy głosili to piękne hasło, zaczęli sobie zadawać pytanie: Czym, do cholery, jest socjalizm XXI wieku?

Ludzie byli poważnie zagubieni. Hasło hasłem, ale internauci na całym kontynencie zastanawiali się czym różni się nowa wersja socjalizmu od tej z wieku dwudziestego.

Już spieszę z wyjaśnieniami. Socialismo del Siglo XXI to dzieło Heinz Dieterich’a, socjologa, anty kapitalisty, miłośnika idei marksistowskich, mieszkające wiele lat w różnych krajach Ameryki Południowej. Dziś jest doradcą prezydenta Boliwii. Jego teoria głosi, że nowy socjalizm nie narodzi się przez krwawą rewolucję, lecz przez demokratyczne wybory. Twórca nowego trendu uważa, że walka klas na tym kontynencie jeszcze nie miała miejsca i wyznaczył nowe priorytety.
Zmiany mają następować trzy torowo : rozwój z naciskiem na biedne regiony, nacjonalizacja gospodarki, demokratyczne wybory.

Zainteresowanych szczegółami odsyłam do wyżej wymienionego dzieła, gdyż ja szczerze powiedziawszy, nie znalazłam żadnych różnic między socjalizmem XX i XXI wieku. Znam nawet dobrze te „ demokratyczne wybory”, obserwowaliśmy je niedawno na Kubie.

Rezultaty socjalizmu poprzedniego wieku obserwujemy do dziś: bieda, głód, więźniowie polityczni, desperacja społeczeństwa. Socjalizm i marksizm w każdej swojej formie okazały się fiaskiem. Odgrzewana wersja komunistycznego kotleta jest po prostu głosem sprzeciwu wobec bestialskiego kapitalizmu. Ameryka Łacińska, lubująca się w ekstremalnych wyborach, może po raz kolejny wiele stracić. Wenezuelski pisarz, który opuścił niedawno swój kraj by móc wydawać książki w Hiszpanii, Adriano González León, powiedział :” wiele zła jest w moim kraju, biedy i niesprawiedliwości, ale jeszcze większa jest obłuda i głupota aktualnie rządzących”.

Socjalizm w Ameryce Południowej nie skończył się, wręcz nabiera rozpędu. Jak zwykł mawiać Che Guevara: „ la lucha continua”. Walka trwa.